Rozdział 2. – Tleniona Ślizgońska fretka

~*~

Zapraszam do czytania!

~*~

 

Następnego dnia Emily wstała wcześnie, dziewczyny, z którymi dzieliła dormitorium, Milicenta Bulstrode, Dafne Greengrass, Tracey Davis i Pansy Parkinson, jeszcze spały.
Dziewczyna poszła do łazienki, wzięła prysznic, założyła śnieżnobiałą koszulę, krótką, czarną spódniczkę, podkolanówki, czarne, wysokie  trampki z białymi sznurówkami i krawat w barwach Slytherinu. Na ramiona narzuciła szatę z godłem Slytherinu lecz jej nie zapinała.  Wyszła z łazienki, podeszła do łóżka i wyciągnęła książkę, którą czytała poprzedniego dnia w Wielkiej Sali – „Quidditch przez wieki”. Po cichu wyszła z dormitorium i zeszła po spiralnych schodach do pokoju wspólnego, teraz pustego. Usiadła na kanapie i zaczęła kończyć czytanie książki.
Po około dziesięciu minutach zobaczyła pierwszą osobę w pokoju wspólnym, była nią Pansy Parkinson, która zauważyła brak nowej koleżanki w dormitorium i poszła sprawdzić gdzie się ona podziewa o tak wczesnej porze.
-Już nie śpisz? – zapytała Pansy ze zdziwieniem.
-Heh… U mnie to norma. Zawsze się tak wcześnie budzę. -przyznała blondynka uśmiechając się.
Parkinson pokiwała głową w geście zrozumienia i ziewnęła.
-Co czytasz? – zapytała po chwili niespodziewanie czarnowłosa, a niebieskooka podskoczyła przestraszona, a po chwili odpowiedziała:
-”Quidditch przez wieki”
Pansy musiała przyjąć do wiadomości to, że blondynka jest zajęta, bo poszła do dormitorium.
Następnym rannym ptaszkiem okazał się sam Draco Malfoy. Schodząc po spiralnych schodach męczył się z zakładaniem krawata, gdy już się z nim uporał zauważył, że w pokoju wspólnym Ślizgonów jest pewna osoba, która patrzy na niego i nie umie powstrzymać śmiechu.
-Co Cię tak bawi? – zapytał zirytowany Malfoy.
-Mnie? Mnie nic nie bawi. -odpowiedziała Megami zachowując powagę. Draco nie mógł uwierzyć, że ona przed chwilą się śmiała. Miała taką poważną minę.
-Grrr… – warknął blondyn i dodał po chwili – Mam Cię oprowadzić po szkole, ale najpierw pójdziemy na śniadanie.
Emily pokiwała głową i wstała z kanapy, na której leżała. Schowała książkę do kieszeni i poszła za swoim tymczasowym przewodnikiem.
Do Wielkiej Sali dotarli po dziesięciu minutach. Tam spotkali tylko paru uczniów.
Malfoy usiadł przy stole Slytherinu i spojrzał na blondynkę, która kierowała się na koniec stołu.
Gdy tam dotarła usiadła tak by inni uczniowie nie widzieli jej twarzy (czyt.  plecami do innych stołów). Draco jeszcze raz zerknął na nią i nalał sobie do szklanki soku dyniowego. Dziewczyna nie jadła ani nie piła. Po prostu siedziała. Malfoy pokręcił głową z politowaniem i wstał z ławki, na której siedział. Z racji tego, że Emily siedziała po drugiej stronie stołu, poszedł wzdłuż ławki, zatrzymał się naprzeciwko niej i usiadł. Dziewczyna spojrzała na niego pytająco, lecz ten tylko powiedział:
-Zjedz coś.
-Nie jestem głodna. – odpowiedziała mu.
Blondyn westchnął teatralnie i ponownie przemówił:
-Ale za chwilę będziesz, więc radzę Ci coś zjeść.
Niebieskooka nic nie odpowiedziała, tylko wzięła do ręki tosta, ugryzła go i zaczęła powoli przeżuwać.
Draco uśmiechnął się triumfalnie i sam wziął do ręki tosta.
Zanim Emily zjadła swojego pierwszego tosta, blondyn zjadł już trzy.
Wtedy w Wielkiej Sali zaczęli pojawiać  się uczniowie. Gdy do sali wszedł Blaise Zabini zastanawiał się, gdzie wywiało jego kumpla, Dracona.  Nie siedział on na swoim stałym miejscu, ani nigdzie w okolicy.  Ciemnoskóry Ślizgon był tak zamyślony, że zapomniał nawrzeszczeć na rudą Gryfonkę z pierwszej klasy (czyt. tą wiewiórę Weasley), która na niego wpadła.
Usiadł na swoim miejscu przy stole Ślizgonów i zapytał Pansy, czy nie widziała dzisiaj blondyna.
-Nie, nie widziałam Dracusia, ale widziałam tą tlenioną fretkę … Megami… – odpowiedziała ze złością ślizgonka.
Zabini pokiwał głową i wziął tosta (heh… moda na tosty…).
-Zabini… Ziemia do Ślizgona… – usłyszał w pewnym momencie.
Podniósł wzrok na osobę, która przerwała jego rozmyślania i stwierdził, że jest nią Milicenta Bulstrode.
-Jeśli szukasz Dracona, to on siedzi na końcu. – powiedziała, gdy uznała, że Blaise ją słucha.
Chłopak podziękował jej i poszedł we wskazane przez nią miejsce. Bulstrode się nie pomyliła, bo po chwili ujrzał blond czuprynę, a na przeciwko niej … równie jasną …
-<Albo ktoś wypił wielosokowy z przeokropnym włosem Smoka, albo Malfoy ma bliźniaka… >- pomyślał.
Poszedł ku swojemu przyjacielowi…

 

~*~

Kolejny rozdział.

Rozdział niezbetowany!
Za wszystkie błędy przepraszam.
Jeśli chodzi o jego długość, to wiem, że jest krótki, ale nie miałam zbyt dużo czasu.
I ostatnia rzecz:
Proszę o komentarze.
One naprawdę pomagają ;)

~*~

Jedna myśl nt. „Rozdział 2. – Tleniona Ślizgońska fretka

  1. ~Furia

    Hej!
    Zapewne ktoś się zorientował, że Emily w zakładce o bohaterach, ma blond włosy, a w rozdziale została przedstawiona jako „ruda (…)”. Jest tak, ponieważ zaszła zmiana. Tak, panna Megami, miała mieć rude włosy, ale już po publikacji rozdziału, zmieniłam kolor na blond. Mam nadzieję, że nie jest to wielka zmiana, która przeszkadzałaby w czytaniu. Jeśli chodzi o rozdział, to w najbliższym czasie, postaram się go sprostować :)
    Autorka

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>