Rozdział 3. część 2. – Latanie, stich i narcyz

Zapraszam na II część 3. rozdziału :)

***

- Cześć, Weasley.
-Yyyy…. Hermiono, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że dokładnie dwadzieścia centymetrów od Ciebie, znajduje się Ślizgonka, ale wolę Cię uprzedzić. – powiedziała jedenastolatka.
-< A ja myślałam, że najmłodsze dziecko i jedyna córka Weasley’ów, jest nieśmiała i spokojna. Ech… Głupia ja… >- pomyślała Emily i przewróciła oczami. Brązowowłosa wybuchła śmiechem, a przy ich stoliku pojawiła się surowa bibliotekarka, prosząc o ciszę. Dziewczyny pokiwały tylko głowami i po uporządkowaniu miejsca pracy, wyszły z biblioteki odprowadzane przez brązowe oczy pani Pince.
-Nie wiem jak wy, ale ja idę polatać. -powiedziała blondynka na korytarzu. – Muszę tylko skoczyć się przebrać i po miotłę.
- Latasz? – rudowłosa spojrzała na nią błyszczącymi oczami.
- Tak. To najlepsza rzecz pod słońcem.
Ruda uśmiechnęła się tylko na te słowa i oznajmiła, że musi już iść. Po paru chwilach, niebieskooka została sama, Hermiona postanowiła towarzyszyć koleżance z domu. Uśmiechnięta ruszyła do lochów, gdzie mieściły się dormitoria i pokój wspólny Slytherinu. Gdy tam dotarła, przeszedł ją dreszcz, nadal nie przyzwyczaiła się do zimnych i wilgotnych korytarzy. Wpadła do swojego dormitorium i wyciągnęła spod łóżka swoją ukochaną miotłę. Wręcz pofrunęła na boisko, gdzie od razu wsiadła na ten niepozorny kawałek drewna. Czując adrenalinę, wypełniającą całe ciało, wzbiła się w powietrze.

Po około godzinie, zarumieniona od szybkiego lotu i odrobinę zmęczona, kierowała się już do zamku. Tam, czym prędzej ruszyła do Wielkiej Sali, nie przejmując się trzymaną w prawej ręce miotłą oraz szatą do Quidditcha, którą miała na sobie. Kiedy wpadła do pomieszczenia, większość spojrzeń skierowała się na nią, by po chwili ponownie wrócić na swoje dawne miejsca . Uczniowie byli już do tego przyzwyczajeni. Emily kiedyś przyszła w piżamie stich, która miała krótki rękaw i nogawki w słodkich króliko kapciach.

Megami w podskokach dotarła do stołu swojego domu i gdy usiadła, nałożyła sobie na talerz kawałek kurczaka i makaron. Wszystko popiła sokiem dyniowym.
Kiedy zjadła, podbiegła do Draco, który jeszcze jadł kolację.
- Pośpiesz się! – rzuciła i ruszyła do lochów.
Tam, usiadła na miękkim, zielonym fotelu i czekała na swojego przyjaciela.
-Hey, czekałaś? – usłyszała po jakimś czasie.
Przytaknęła w odpowiedzi, rozpoznając głos młodego Malfoya. Blondyn miał niebieską koszulkę podkreślającą kolor jego oczu, ciemne, dopasowane spodnie (coś jak jeansy) i czarne trampki.
- Bardzo mugolskie ubranie – powiedziała po chwili.
Ślizgon uśmiechnął się tylko na to stwierdzenie.
- Co chciałaś?
-A skąd wiesz, że coś chciałam?
-Widzę to w twoich oczach. – moje usta wykrzywiły się w uśmiechu, a w oczach czaiło się rozbawienie.
- Co jeszcze tam widzisz?
-Hm… pomyślmy… Siebie?
-Bardzo możliwe, od zawsze wiedziałam, że jesteś narcyzem.
Draco spojrzał na mnie pytająco. Westchnęłam.
- Narcyzem jest osoba, która myśli tylko o sobie, coś jak egoista. Można powiedzieć, że taka osoba jest zakochana w sobie.
-Yyyyy….
-Nadal nie rozumiesz?
Chłopak pokręcił przecząco głową. Ponownie westchnęłam.
- Nie ważne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>