Rozdział 4. – Ślady łez i wąż w jaskini lwa

-Aaaaaaa!!! Ratuj się kto może!!
W wieży Gryffindoru już od rana słychać było krzyki i piski. Spowodowane to było pewnym niecodziennym wydarzeniem. Kiedy jakaś trzecioroczna zeszła do pustego Pokoju Wspólnego, zauważyła na dywanie zwiniętego, średniej wielkości, zielonego węża. Nie wiadomo jak on się tam znalazł.
- Zachowajcie spokój! – prefekt próbował opanować towarzystwo.
Większość dziewczyn stało na fotelach lub szybko ogarnięte, wychodziły na korytarz.

W Wielkiej Sali również panował chaos. Gryfoni w źle założonych szatach i nieuczesanych włosach, ruszyli ku profesor McGonagall. Ślizgoni patrząc na ten, dla nich, piękny obraz, uśmiechali się do siebie i wysyłali rozbawione spojrzenia zaspanej Emily, która grzebała łyżką w swojej owsiance.
-Em, powiesz nam, czemu jesteś taka niewyspana? – zapytał ktoś z czwartego roku.
Dziewczyna mruknęła coś niewyraźnie i wsadziła łyżkę z owsianką do buzi. Przełknęła i powiedziała:
-Miałam coś do załatwienia.
-Panno Megami, proszę za mną. – usłyszeli po chwili zimny jak lód, głos opiekuna Domu Węża.
-Oczywiście, profesorze Snape. – powiedziała, wstała, zabrała swoją torbę i ruszyła za odzianym w czarną szatę mężczyzną.

***

-Panno Megami, mam tylko jedno pytanie. – powiedział, gdy dziewczyna siedziała po drugiej stronie biurka w jego gabinecie. – Czy to pani jest odpowiedzialna za pojawienie się w Pokoju Wspólnym Gryffindoru, przedstawiciela węży?
-Ja mam tylko jedną, oczywistą odpowiedź, a brzmi ona: nie.
Spojrzał na nią badawczo, rozczochrane włosy, źle założona szata, krzywo zapięta koszula, blada cera, przygaszone spojrzenie, zaczerwienione oczy
i wory pod nimi. Albo źle spała w nocy, albo w ogóle nie spała.
- Pytam jeszcze raz, czy wie pani coś o tym incydencie?
-Nie.
A może ona rzeczywiście nic o tym nie wie? Ech, musi się dowiedzieć, co się stało.
-Dobrze… Mam jednak jeszcze jedno pytanie.
-Niech pan pyta.
-Czemu wygląda pani tak… tak, tak nieporządnie?
Dziewczyna spojrzała na swoje ubranie i spłonęła rumieńcem.
-Em… Śpieszyłam się.
Postrach Hogwartu, zwany też Nietoperzem, spojrzał jej w oczy.
Kłamie - pomyślał. – Choć… Jest w tym dobra. Jeśli coś się stało, to jej przyjaciele na pewno nic o tym nie wiedzą.
-Ech… Myślę, że nie mówi mi pani prawdy, panno Megami.
Dziewczyna westchnęła.
-Wczoraj wieczorem dostałam sowę. – zaczęła cicho. – W środku była… były… głowy moich rodziców, moich przybranych rodziców.
Snape zamarł. Kto mógł być tak okrutny, by wysyłać dziecku dowody śmierci bliskich osób? Teraz, gdy dowiedział się, co się stało, Nie dziwił się, że dziewczyna jest w takim stanie. Zadziwiające jest to, że Ślizgonka radzi sobie z całą sytuacją, na swój pokręcony sposób, ale jednak. Był pod wrażeniem. – Emily – dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona – pamiętaj, że twoi rodzice są zawsze z Tobą. Możesz ich nie widzieć, ale oni są, czuwają nad Tobą, opiekują.
Sam był zdziwiony, że takie słowa wyszły z jego ust.
-Chodź, musimy zawiadomić resztę Ślizgonów by pomogli Ci w tych najtrudniejszych chwilach.
Wstał i poczekał na blondynkę, która miała na policzkach zaschnięte ślady łez. Trzymając rękę na ramieniu dziewczyny, poszedł razem z nią do Pokoju Wspólnego Wężów.
Kiedy weszli do środka po podaniu hasła, spojrzenia obecnych skierowały się na nich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>