Rozdział 5. – Mops, łzy i Rudzielec

Zaraz po wyjściu Snape’a w Pokoju Wspólnym nadal panowała cisza. Emily stojąca do tej pory obok nauczyciela, skierowała się w stronę dormitorium.
Gdy miała wejść na schody, poczuła na swoim nadgarstku delikatny uścisk. Spojrzała na właściciela ręki, jej niebieskie oczy spotkały się z podobnymi tęczówkami.
Prawie każdy zauważył to dziwne podobieństwo między księciem Slytherinu, a nową uczennicą. Mieli taki sam jasny kolor włosów, ich tęczówki też niewiele się różniły, a cera u obojga była równie blada. Ponadto, nawet rysy twarzy mieli podobne, arystokratyczne, królewskie.
Niektórzy pytali ich, czy nie są czasem rodzeństwem, bliźniętami, ale oboje wtedy mówili:
- Nic mi o tym nie wiadomo.
Teraz Emily wpatrywała się w tak podobnego do niej chłopaka i sama nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć.
- Ja… nie wiedziałem, proszę, wybacz mi. – usłyszała po chwili. Niewiele myśląc, przytuliła się do chłopaka.
***
Emily wracała właśnie z Hermioną z biblioteki, kiedy usłyszała:
- No proszę, Megami, nie wiedziałam, że przyjaźnisz się ze szlamą.
Blondynka nie odwracając się odpowiedziała kpiącym głosem:
- No proszę, Parkinson, nie wiedziałam, że w twojej rodzinie był jakiś mops. Moja rodzina nigdy nie pozwoliłaby sobie na takiego potomka.
Usłyszała tylko groźne prychnięcie, odgłosy szybkich kroków odbijających się echem w prawie pustym korytarzu oraz ciche słowa:
- Wojna rozpoczęta, Megami.
- Już się boję, Parkinson! – krzyknęła jeszcze za czarnowłosą i uśmiechnięta odwróciła się do przyjaciółki.
- Dziękuję. – wyszeptała Gryfonka poprzez łzy spływające po policzkach. Emily niewiele myśląc przytuliła ją do siebie i zaczęła uspokajać.
- Już dobrze, Miona. Jestem tu, jestem Twoją przyjaciółką i nie pozwolę by Cię ktoś skrzywdził, rozumiesz?
Hermiona pokiwała tylko głową, jej ciało drżało jakby było zimno.
Dziewczyny po chwili usłyszały kroki i głosy nawołujące Gryfonkę po imieniu.
- Miona, tu jesteś! – podbiegł do nich jakiś rudowłosy chłopak, Gryfon, Weasley i dla większości Ślizgonów – zdrajca krwi.
Chłopak widząc łzy na policzkach przyjaciółki, spojrzał na zielono-srebny krawat drugiej dziewczyny.
***
-Hermiona powinna być już dawno temu. – denerwował się Rudzielec. – Szkoda, że nie ma Harry’ego.
Chłopak wyszedł z dormitorium, wymieniając kilka zdań z przyjaciółmi, dotarł do wyjścia z Pokoju Wspólnego. Jego celem była Biblioteka, on sam nie przepadał za tym miejscem. Ogólnie nie lubił się uczyć i był typowym leniem.
Westchnął będąc już obok drzwi do królestwa pani Pince. Gdy był już w środku, zapytał bibliotekarkę i przyjaciółkę, ta powiedziała, że Hermiona była w bibliotece z jakąś dziewczyną, uczyły się razem już od dwóch tygodni, ale obie wyszły jakiś czas temu. Ron grzecznie podziękował i ruszył w dalszą drogę, zdecydował się sprawdzić dłuższą drogę do wieży Gryffindoru, z której prawie nikt nie korzysta. Jak pomyślał tak zrobił, szedł szybko od czasu do czasu nawołując przyjaciółkę po imieniu. Kiedy usłyszał płacz, przyspieszył poznając Hermionę. Za zakrętem zobaczył dwie przytulające się dziewczyny, jedną z nich poznał od razu, to ona płakała. Druga uspokajała ją. Ron mógł zobaczyć tylko jasne włosy, które kojarzyły mu się jedynie z Malfoy’em. Podbiegł do nich krzycząc:
-Miona, tu jesteś!
Blondynka odwróciła się, rudzielec przytulił brązowowłosą i spojrzał na zielono-srebny krawat drugiej dziewczyny. Zamarł. Ślizgonka?!
Posłał groźne spojrzenie, a niebieskooka przewróciła oczami. Teraz mógł się jej dokładnie przyjrzeć.
Dziewczyna była szczupła, średniego wzrostu, miała bladą cerę, niebieskie oczy, w których zauważyć można szare plamki, jasne blond włosy związane w kucyka, brak grzywki. Gryfon musiał przyznać, że była bardzo ładna, ale to wciąż była Ślizgonka!
Kiedy Hermiona uspokoiła się, zapytał:
- Kim jesteś?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>